A tak wygląda Jacek Dehnel. Źródło: plejada.pl
Ale przyszedł taki moment, że nagle i niespodziewanie żywe życie wpadło wprost na mnie. I mówiąc mówiąc nagle, mam na myśli naprawdę nagle. Ostatnim miejscem z którego spodziewałem się czegoś pozytywnego o Szczepanie Twardochu był fanpejdż: "Gdy czytam o arystokratach w XXI wieku, otwiera mi się gilotyna w kieszeni" (bardzo fajna strona, zajrzyjcie!), a dziś natrafiłem tam na fragment jego felietonu z onetowego serwisu książkowego i poczułem, że to jest to! Serce zaczęło bić mi szybciej, w uszach zagrała marsylianka, a dłoń jakby sama zacisnęła się w pieść. Zawsze uważałem, że nowa, męska i twarda stylówa Szczepana jest hmm przerostem formy nad treścią, ale w zestawieniu z tym co tam napisał o szlachcie, to nic tylko mu nałożyć maciejówkę, dać brauninga do ręki i opaskę PPSu. Do tego miło cytuje Ledera! Zobaczcie zresztą sami:
W każdym razie włączyłem niedawno radio, a w radiu minister nomen omen Radziwiłł wyraziłł rozczarowanie tym, że protestujący młodzi lekarze nie traktują swojego zawodu jak powołania i zamiast o dobru pacjentów myślą o pieniądzach. Zauważył również, że sam kiedyś był młodym lekarzem, jak każdy. To niewątpliwie prawda, że był, nie każdy młody lekarz jednak jest Radziwiłłem.
Oczywiście zatrzęsło mną ze złości, jak zawsze trzęsie mnie, kiedy nadziany rodzinnymi koneksjami chujek dowolnej afiliacji z gładką miną ciśnie jakimś, w jego mniemaniu nieważnym frajerom, gadki o powołaniu i obowiązku, samemu jednak nie jadając na kolację idei. Być może przekonanie, że ich żołądki z samej swojej natury zasługują na coś lepszego niż żołądki plebsu, Radziwiłłowie mają po prostu we krwi. (...) No, ale skoro to, jak postępuje, tak wspaniale wpisuje się w historię jego znakomitej, na chłopskiej krzywdzie ufundowanej, rodziny, to już nie moja wina.
Ah, jak ja lubię dobrze rzucone przekleństwo. Potrafi tak bardzo odświeżyć wypowiedź, szczególnie w takim kontekście. Tak więc niniejszym z dniem dzisiejszym oficjalnie kończę z biciem w chochoła wyimaginowanego Szczepana Twardocha, posypuje głowę popiołem, cofam słowa o jego brzydkiej fryzurze z młodości i z radością patrzę w przyszłość, gdzie mam nadzieję zobaczyć więcej jego felietonów w podobnym tonie. Może nawet radykalniejszym. Karminowo alizarynowym.
No dobra żartowałem z tym, że cofam słowa o jego dawnej fryzurze i karminie. Zero litości.
No dobra żartowałem z tym, że cofam słowa o jego dawnej fryzurze i karminie. Zero litości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz